Członkowie Bloga

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dodatki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dodatki. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 21 lutego 2013

Surówka z czerwonej kapusty

Ta surówka przypomina mi smaki dzieciństwa..Bardzo często gościła na naszym stole jako dodatek do ziemniaków z sosem/gulaszem (prywatnie to dla mnie najlepsze zestawienie). Pamiętam jak w szkole podstawowej na zajęciach praktycznych robiłam ją po raz pierwszy..i niestety nie wyszła mi taka jak w domu zwykłam jeść...Dopiero w domu oświecili mnie co zrobiłam nie tak..Po pierwsze za mało cukru, po drugie nie było "miętoszenia"..przez co surówka mojej produkcji była łykowata i pozbawiona smaku.
Po naniesionych poprawkach wcześniej niezjadliwa surówka stała się na prawdę pyszna.
Teraz dzielę się z wami tym przepisem:

Tutaj w towarzystwie ziemniaków polanych  gulaszem ..mało apetyczne zdjęcie..wiem..ale jedyne jakie  udało mi się zrobić..SORKI

SKŁADNIKI:

  • 1/2 główki czerwonej kapusty
  • biała część pora
  • duża marchew
  • duże jabłko
  • sok z cytryny
  • cukier
  • sól
  • pieprz
  • olej
  1. Kapustę bardzo cienko poszatkować
  2. Marchew i jabłko obrać i zetrzeć na tarce o dużych okach
  3. Pora oczyścić i pokroić w cienkie plasterki
  4. Wszystko umieścić w jednej misce, delikatnie posolić i dodać około 1 płaskiej łyżki cukru. Całość wygnieść rękami tak aby kapusta puściła sok i straciła nieco na swojej jędrności.
  5. Tak potraktowaną surówkę doprawić do smaku pieprzem, sokiem z cytryny (ewentualnie sola i cukrem - jeżeli ta ilość którą dodaliśmy na początku jest zbyt mała). Całość utrwalić odrobiną oleju i dokładnie wymieszać.

 

Surówka powinna być słodko-winna. 

Bardzo dobrze przechowuje się w lodówce, więc spokojnie gdy zrobimy jej zbyt dużo, możemy jej użyć do obiadu nawet dwa dni później.

czwartek, 1 listopada 2012

Pieczone talarki ziemniaczane..jako dodatek do dań

Dziś po raz drugi robię ziemniaczane talarki do obiadu..zamiast tradycyjnych gotowanych ziemniaków. Takie pieczone ziemniaczki to super sprawa , nie trzeba strugać...pilnować aby woda się nie wygotowała, czy zastanawiać się czy aby nie za słone :). 
Wczoraj robiłam je dla siebie w rękawie i trochę dla męża już z dodatkiem oliwy ziół i soli..były świetne..nawet mój najmłodszy mężczyzna co raz sięgał do talerza taty aby upolować sobie ziemniaczany krążek ,który potem ze smakiem zajadał.
Do doprawienia talarków użyłam odkładaną z opakowań warzyw na patelnie Hortexu saszetkę przyprawy włoskiej..Przyprawa zawierała sól więc ja do swoich celów nie mogłam nią doprawić warzywek..ale teraz elegancko się przydała do ziemniaczków.

SKŁADNIKI:

  • 5 średnich ziemniaków
  • sól pieprz do smaku
  • przyprawa włoska (z warzyw na patelnię Hortex) lub inna kompozycja ziół 
  • 3 łyżki oliwy z oliwek
Ziemniaki umyć i wyszorować skórkę. Pokroić w grube plastry.
 Doprawić solą pieprzem i ziołami. na koniec polać całość oliwą z oliwek i dokładnie wymieszać całość tak, aby oliwa i przyprawy dokładnie obtoczyły ziemniaczki.
Ziemniaki rozłożyć na foli aluminiowej położonej na blasze. Piec w temperaturze 200'C przez 20-30 minut. 
Ja zazwyczaj piekę je razem z porcją mięsa...tym razem z udkiem z kurczaka. Wkładam razem do piekarnika i wyciągam również razem mimo że mięso potrzebuje troszkę więcej czasu aby się upiec. Z udkiem zajęło mi to 45 minut, wiec żeby nie przypalić ani nie przesuszyć ziemniaczanych talarków, przez pierwsze 30 minut pieczenia były zawinięte w folii..dopiero pod koniec otworzyłam pakunek i dałam im się przyrumienić. Jak ktoś lubi dobrze przypieczoną skórkę, może na ostatnie 5 minut włączyć funkcję grilla z termoobiegiem.
Do pełni szczęścia brakuje tu tylko kopca sałaty :)

poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Sos z Leczo ..dobry do wszystkiego :P

W końcu zabrałam się za robienie lecza..Produkty już czekały na mnie od dawna ..wystarczyło aby je wrzucić do gara , co niektóre  pokroić a niektóre obrać ze skórki i u partolić. To wszystko czekało na mnie do dzisiaj.
Plan był taki..szybko ugotować warzywne leczo i je po wekować w słoiki..jednak w trakcie koncepcja dania mi się troszkę zmieniła..bo wiadomo wyszło mi tego dużo..o wiele za dużo na jednego dorosłego faceta..mowa o mężu. Nawet gdybym mu serwowała leczo co jakiś czas wiem że by mu obrzydło do końca życia.Kacper oczywiście jadłby ze smakiem leczo..o ile nie było by w nim papryki, pomidorów, cebuli i cukinii..czyli wszystkich składników z których jest zrobione...jednakże blender czyni cuda i to co dla Kacpra do tej pory było niejadalne..teraz jest jadalne i to bardzo :P
Na próbę włożyłam porcję leczo do blendera i je dobrze zmiksowałam..tak że oprócz pojedynczych kawałeczków skórki z papryki nie było wiadomo z czego to powstało. Całość przybrała ślicznego mocno pomarańczowego koloru. W smaku pyszne..nie powinnam próbować bo w końcu to było solone (już czuję jak puchnę w oczach)..ale ktoś to w końcu musiał doprawić.
Szymek też zajadał..mam nadzieje że mu nie zaszkodzi bo przecież papryka jest ciężkostrawna i może to odbić się u niego bolącym brzuszkiem. Jak na razie jest ok więc jest szansa, że nic mu nie będzie.
Porcja warzywnego musu zadała egzamin więc wszystko poszło pod blender
Całość po wekowałam w duże słoiczki..Wyszło mi ok 3l pysznego sosiku..który można dodać tak jak ja do makaronu..(Kacper przepada za spaghetti), ale też można go użyć do ryżu, jako bazę do pizzy, albo sos do zapiekanek..Myślę że i do gołąbków by się nadał.. Więc zastosowań może mieć wiele...o wiele więcej niż leczo "w kawałkach" :P

SKŁADNIKI

  • 2 kg papryki
  • 4 duże cebule
  • 1 i 1/2 kg pomidorów
  • 1 mała cukinia
  • 1 łyżka cukru
  • sól, pieprz do smaku
  • olej do smażenia
  • bazylia i oregano...jeżeli ktoś myśli o tym żeby używać sosu jako bazę do pizzy, spaghetti lub jako ketchupu...zawsze można pominąć dodawanie ziół i dodać je dopiero wtedy kiedy sos będzie podgrzewany do serwowania.
Do garnka o szerokim dnie wlać około 4 łyżek oleju i go rozgrzać..Dodać do tego pokrojoną w dość grube kawałki cebulę, paprykę i cukinię pokrojoną w kostkę. Wszystko delikatnie posolić żeby warzywa szybciej puściły sok przez co gotowały się o wiele krócej..można też dodać około pół szklanki wody żeby zapobiec przypaleniu.Całość dusić pod przykryciem.
Pomidory sparzyć wrzątkiem i zdjąć skórkę. przekroić na pół i wydłubać gniazda nasienne..dzięki temu sos nie będzie taki kwaśny.Sam miąższ pokroić w kostkę i dodać do gotujących się warzyw...podgotować jeszcze chwilkę.
Kiedy warzywa zmiękną można odkryć pokrywkę i w razie potrzeby odparować sok- jeżeli jest go zbyt dużo, po czym całość zdjąć z ognia lekko przestudzić i banderolować. Doprawić cukrem, pieprzem i ewentualnie solą do smaku. Dodać zioła.

Całość zagotować jeszcze raz przez jakieś 5 minut po czym przelewać do słoiczków.
Myślę że w takiej postaci i przy "zassanym" wieczku może stać dość długo w lodówce i czekać aż dodamy go do jakiejś potrawy :P 


Ten przepis bierze udział w akcji

czwartek, 9 sierpnia 2012

Ryż z warzywami

Do dzisiejszego dania z Żeberek postanowiłam zrobić ryż..ale dla odmiany z warzywami..Wyszedł na prawdę pyszny choć do końca nie wiem czy juniorowi przypadnie do gustu. On jest smakoszem ryżu i mógłby go jeść nawet bez dodatków..ale czy tknie z takim "udziwnieniem"?...zobaczymy.
Doprawiając dziś ten ryż wpadłam na pomysł że można wykorzystać go jako farsz do pierogów..i może kiedyś wcielę to w życie :)..tym czasem użyję jako dodatek do dania mięsnego.

SKŁADNIKI (na 2-3 osoby)

  • 2 torebki ryżu
  • pól papryki czerwonej
  • pół papryki żółtej
  • średnia cebula
  • sól pieprz do smaku
  • olej do smażenia
Ryż wrzucić na wrzątek i ugotować bez soli wg przepisu (tak by był sypki).
Na patelni rozgrzać olej i wrzucać kolejno posiekaną w drobną kostkę cebulę..
paprykę czerwoną i żółtą..
Solimy delikatnie aby szybciej zmiękło.
Kiedy wszystko będzie już mięciutkie dodajemy ugotowany ryż i doprawiamy solą i pieprzem..w razie potrzeby podlewamy wodą..gdyby ryż był deczko twardy..Całość jeszcze chwilkę podduszamy na ogniu.. ale nie za długo żeby nie powstała papka (ryż nie może się też sypać..bo wtedy o wiele trudniej jest go jeść)

Ryż można traktować jako dodatek do dań mięsnych jak i zajadać jako samodzielne danie. Pyszny jest na ostro..z dużym dodatkiem pieprzu.

Tak jak myślałam ..Kacper na początku kręcił nosem..ale i tak zjadł..stwierdził że jak sobie dosolił to mu smakowało bardziej...:)...No może ja z tą sola tez za bardzo nie zaszalałam..w końcu moja dieta jest bezsolna :P i nie mam wyczucia w tej kwestii.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...